Wyrok dla brutalnego mordercy 26-letniej polskiej wolontariuszki misyjnej - Heleny Kmieć

Luth 

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa 26-letniej polskiej wolontariuszki w Boliwii. Morderca Heleny Kmieć, 22-letni Boliwijczyk Romualdo Mamio Dos Santosa, został skazany na 30 lat pozbawienia wolności.

Wyrok dla brutalnego mordercy 26-letniej polskiej wolontariuszki misyjnej - Heleny Kmieć

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa 26-letniej polskiej wolontariuszki w Boliwii. Morderca Heleny Kmieć, 22-letni Boliwijczyk Romualdo Mamio Dos Santosa, został skazany na 30 lat pozbawienia wolności. Oskarżony przyznał się do winy dopiero w trakcie długiej wizji lokalnej na miejscu zbrodni (nie odtworzył jednak jej przebiegu i nie wyjawił jej motywu, nie przyznał się, czy miał wspólników) i poprosił o skróconą formę procesową. Karę, bez możliwości wcześniejszego zwolnienia, odbędzie w więzieniu El Abra w Cochabambie.

Zbrodnia

Polska wolontariuszka została zamordowana w miejscowości Cochabamba (Pacata) 24 stycznia 2017 roku, przyleciała do Boliwii zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Helena Kmieć oraz Anita Szuwald przebywały w Boliwii od 9 stycznia 2017 roku w ramach akcji prowadzonej przez grupę misyjną Salwator z Trzebini. Pojechały do Ameryki Południowej, by prowadzić półroczną misję chrześcijańską.

Sprawca napadł na ochronkę dla biednych dzieci prowadzoną przez Siostry Służebniczki Dębickie. Motywem zbrodni miał być kradzież butli z gazem. Była druga w nocy. Helena wstała w nocy, aby napić się wody i zauważyła dwóch mężczyzn na terenie ośrodka. Jeden z nich, Romualdo Mamio Dos Santos, w szale godził ją nożem, by uniemożliwić wezwanie pomocy. Odniosła 9 ran. Mimo szybkiej akcji ratunkowej przeprowadzonej przez boliwijskich lekarzy, dziewczyna zmarła w skutek odniesionych obrażeń.

Obaj sprawcy napadu zostali szybko ujęci przez policję. Sprawca zeznał, że był pod wpływem narkotyków. Drugi z podejrzanych, Sergio Óscar Flores Rivera został zwolniony i nie postawiono mu żadnych zarzutów. Prokurator uznał, że nie ma związku z popełnionym morderstwem.


Helena Kmieć i Anita Szuwald

Wyrok na mordercę poslkiej wolontariuszki zapadł już 13 lipca 2017 roku, jednak dopiero w tym tygodniu trafił do polskich mediów za sprawą boliwijskiego portalu opinión.com.bo. Proces odbywał się bez udziału rodziny i nie był nagłaśniany. 

Rodzice Heleny - Barbara i Jan - już kilka tygodni po śmierci córki przebaczyli zabójcy i nie wnosili żadnych rozszeń, co do wysokości wyroku. Helena Kmieć została pochowana w rodzinnym Libiążu. Mszy pogrzebowej przewodniczył kardynał Stanisław Dziwisz. Uczestniczyło w niej dwa tysiące osób. Andrzej Duda odznaczył ją pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w działalności charytatywnej i społecznej oraz zaangażowanie na rzecz osób potrzebujących pomocy.

Sprawca

Santos pochodzi z północy Boliwii. Już wcześniej miał zatargi z prawem. Był karany za gwałt i kradzieże. Do Cochabamby przybył około dwa lata przez zamordowaniem polskiej misjonarki, natomiast w pobliże dzielnicy, w której znajdowała się ochronka dla biednych dzieci, sprowadził się zaledwie dwa tygodnie przed tragedią, jednak nie wiadomo, czy rzeczywiście mieszkał w tym miejscu. Tam odnaleziono rzeczy skradzonie z ochronki. Nie był wcześniej znany siostrom. Od 15 lat wychowywał się praktycznie na ulicy, przyjmował narkotyki. 

Ofiara

Helena Kmieć urodziła się 9 lutego 1991 roku w Krakowie. Ukończyła Liceum Ogólnokształcące Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Libiążu. Była stypendystką Leweston School w Sherborne w Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskała maturę, równolegle realizując indywidualny tok nauczania w swoim liceum, które ukończyła w 2009 roku. W 2014 roku uzyskała dyplom magistra inżyniera na Wydziale Chemicznych Politechniki Śląskiej, gdzie studiowała technologię i inżynierię chemiczną w języku angielskim. Po ukończeniu studiów pracowała jako stewardessa w liniach lotniczych.

Działała w duszpasterstwie akademickim w Gliwicach. Udzielała się również w Akademickim Górze Politechniki Śląskiej.

 

Od 2012 roku była wolontariuszką w ramach Wolontariatu Misyjnego "Salvator" w Trzebini. Od początku mocno angażowała się w działalność wspólnoty. Organizowała półkolonie dla dzieci przy parafiach księży salwatorianów w Galgahévíz na Węgrzech oraz w Timisoarze.

W 2013 uczestniczyła w misji w Zambii, pracując z dziećmi i młodzieżą w ośrodku Salvation Home w Lusace i w centrum młodzieżowym Kulanga Bana Farm w Chamulimbie (wiosce w dystrykcie Chongwe). Posługiwała również w placówce misyjnej w Rumunii.