"Ich język lata, lata jak łopata..." !

Deasesso 

Jednym z ciekawszych aspektów medialnych naszych czasów jest to w jaki sposób zmienia się nasz język. Jednak czy wszystkie zmiany jakie nadchodzą są dla nas dobre ?

 

W samych  massmediach jest ich miliony. W zależności od efektu jaki chcemy uzyskać manipulujemy bawiąc się słowem nie zważając momentami na konsekwencje . Poziom języka jaki używamy też jest zmienny - polityczne przemówienia mogą być podniosłe, urzędowe i dostojne, a wywiady i filmy - potoczne czy wręcz zmierzające w stronę marginesu. Wszystko to zależy od twórcy danego tekstu, niżeli od samego prezentera ( inaczej sprawa wygląda przy programach typu talk show ). Trzeba jednak pamiętać, że to co mówią dziennikarze musi odpowiadać ogólnym standardom - są oni odpowiedzialni za to co i jak mówią. Stąd właśnie bierze się duża rola społeczna dziennikarzy - ich zadaniem jest prezentowanie poprawnych postaw moralnych, kulturalnych, społecznych i językowych. Czasem jednak ludziom odpowiedzialnym za przekazy brakuje jednak odpowiedzialności za język (dotyczy to głównie Internetu) a język pozostaje zapomniany.

 

Aktualnie można do mediów dopasować co najmniej kilka "gaf" językowych poczynając od wszelkiego rodzaju bełkotu, a kończąc na upotocznieniach, kolokwializmach czy nawet wulgaryzmach. I o ile tu, język potoczny nas nie dziwi, a kolokwializm jest już praktycznie nieodzownym elementem wielu wypowiedzi, tak wulgaryzmy nadal wzbudzają w nas mieszane emocje. Uważa się też, że postępująca  wulgaryzacja języka medialnego jest jedną z przyczyn zatarcia granicy pomiędzy językiem charakteryzującym środowiska ludzi wykształconych i obytych z kulturą od języka tych najgorzej wykształconych i najmniej kulturalnej części społeczeństwa, dla której tego rodzaju wyrażanie emocji i poglądów jest (choćby ze względu na ubogie słownictwo) normalne.

 

 

Ten sposób wypowiedzi jest też najbardziej popularny wśród młodych dziennikarzy, którzy chcą nas zaszokować - a wulgaryzmy, mimo nadal dużej "popularności" nas szokują jednocześnie bawiąc. Bo jak inaczej wyjaśnić ich nadmierną ilość w wieczornych programach rozrywkowych ? Sformułowanie, że ktoś "zajebiście" śpiewa czy tańczy jako komentarz jednego z członków jury kolejnego z konkursów nie wzbudzi nas oburzenia, a prędzej będziemy skłonni temu przyklasnąć jeśli owy śpiewak/tancerz również nam się spodoba.

 

Inną obok wulgaryzacji "modą" cieszącą się ciągle rosnącym zainteresowaniem jest obecnie nadmierne stosowanie słownictwa zaczerpniętego z języków obcych - głównie angielskiego, który można powiedzieć , że już zadomowił się na dobre w niektórych dziedzinach naszego życia. Tyczy się to głównie środowiska artystycznego gdzie takie słowa jak : "designer", "casting", ale i dawniej "longplej" czy "hit" są codziennością. Czy  gospodarki - "deweloper" czy dawniej oczywisty już dziś "biznesmen". Swego rodzaju zaklęciem jest w świecie massmediów jest też przymiotnik "kultowy",. Używany w 95% przypadków na wyrost lub jako reklama uprzedzając fakty jak na przykład zapowiedź właśnie wchodzącego do kin filmu.

 

Równie wielkie zamiłowanie co do anglicyzmów mamy również i do neologizmów. Szczególnym zainteresowaniem został obdarzony przedrostek tele - ( telezakupy, telebim, teletydzień itp.),  a tuż za nim inne takie jak super-, spec-, mega-, neo-, de-, post-, pop-, euro-, auto-, eko-, info-, agro-, cyber-, -gate. Co raczej dobrze nie wpływa na rozwój naszego ojczystego języka, a na pewno nie dodaje mu walorów. Wręcz przeciwnie - coraz chętniej zaśmiecamy go nowymi zbędnymi sformułowaniami.

 

źródła zdjęć:

https://www.pomponik.pl/plotki/news-kuba-wojewodzki-takiego-dramatu-w-jego-programie-jeszcze-nie,nId,2436981

 

https://plejada.pl/zdjecia-gwiazd/mam-talent-10-lukas-gogol-wygral-kim-jest-zwyciezca-programu/dbzfqhm

Deasesso
autor

Deasesso